niedziela, 22 lutego 2009

Sara Moon 1.5, motylek oraz przepyszne jedzonko



Z wielkim mozołem skończyłam czwartą kartkę. Jakoś wolno idzie mi ten obrazek. Jest to chyba najtrudniejszy haft jaki do tej pory robiłam. Może nie tyle najtrudniejszy co najbardziej wymagający cierpliwości. Po czterech kartkach efektu brak :). Dalej nic nie widzę i cierpliwie dłubie aż coś się wyłoni z plamy krzyżyków.



W międzyczasie postanowiłam nauczyć się haftu hardanger. Skorzystałam z kursu umieszczonego na blogu Hardangerowe fascynacje Krzysi . Świetny blog. Autorka włożyła bardzo dużo pracy aby przekazać nam swoją wiedzę. Dziękuję. Mi pomogłaś a Twoja praca nie poszła na marne.

Na razie nie mam dobrej tkaniny. Ma ona równy splot ale jest za słaba. Kupiłam sobie trzy nitki do tego haftu ale u nas są tylko 5 a potrzebuję jeszcze 8 albo 12. Motyl wyszedł bardzo koślawy no ale nic praktyka czyni mistrza. Moje pierwsze krzyżyki też nie były piękne.



Wczoraj zrobiłam paszteciki w cieście drożdżowym. Po prostu pyszności. Przepis wzięłam z gazetki Prześlij przepis!

SKŁADNIKI

  • 12 parówek

  • 1/2 szklanki kwaśnej śmietany

  • 2 dag drożdży

  • cukier

  • sól

  • gałka muszkatołowa

  • 2 szklanki mąki

  • 1 jajko

  • 1/2 kostki masła

  • olej




PRZYGOTOWANIE
Śmietanę mieszamy z drożdżami, cukrem, solą i gałką muszkatołową. Dodajemy mąkę i masło, wyrabiamy. Na godzinę wkładamy do lodówki.

Cisto rozwałkowujemy, kroimy w cienkie prostokąty, owijamy nimi parówki. Smarujemy rozkłóconym jajkiem. Paszteciki układamy na wysmarowanej olejem blasze. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180-190 stopni i pieczemy ok. 30 minut.

RADY
Przed pieczeniem możemy posypać paszteciki sezamem lub łuskanym słonecznikiem.



Ja moje paszteciki piekłam 23 minut i na niższej temperaturze bo mój piekarnik jakoś szybko piecze. Uważam, że paszteciki bez słonecznika straciłyby taki przyjemny smaczek. Zrobiłam jeszcze czerwony barszczyk do popicia. Polecam. Palce lizać.

8 komentarzy:

eda-1 pisze...

Haft będzie piękny! Jestem pod ogromnym wrażeniem motylka - SUPER!

Justyna pisze...

Super motylek!!! A obrazek będzie świetny :) Pozdrawiam

tayton pisze...

Bądź cierpliwa przy Sarze to piękny haft. Dzięki za namiary na blog o hafcie hardanger, też mam ochotę spróbować :-)

nerula pisze...

Gratuluję nowych umiejętności. Ja mam ochotę wrócić do IV klasy podstawówki i przypomnieć sobie jak się robi na szydełku. Wtedy to robiłam na pracach ZPT(zajęciach praktyczno technicznych) szydełkowe kołnierzyku do szkolnego fartuszka. Dziś już nic nie pamiętam. Będę stawiać od nowa pierwsze kroki jak Ty w hardanger:))
A kiedy ta wyprawa w góry??

Kinia pisze...

Sara idzie Ci całkiem nieźle. A motylek moim zdaniem wyszedł świetny.
No a przede wszystkim dziekuję za pomysł na jutrzejszy obiad. Zawsze mam dylematy co zrobić, jutro mam spokój :)

Anonimowy pisze...

Chylę czoła! I za Sarę Moon i za naukę hardenger i za paszteciki :-) - elishafciarka

Maja71 pisze...

Witaj, Sarah Moon idzie Ci suuuper-tak to jest z tymi "sepiowymi" obrazkami-nie od razu widac efekt,ale za to po skończeniu xxx-mmmmniam mmmniam :-) Motylek wyszedł Ci pięknie-gratuluję i dziękuję za namiary na blog z "instruktarzem",chętnie skorzystam.A przy okazji-gdzie kupuje się takie nici???Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciuki za Sarę,Maja

krzysia pisze...

Jestem mile zaskoczona, nie spodziewałam się, że tak szybko hardangerowa 'zaraza' dopadnie innych.
Motylek wychodzi Ci pięknie, jeśli mogę coś zasugerować to mostki ceruj jednolitą nicią, to jest jednak tylko moje zdanie. Zamiast perłówki możesz użyć kordonka # 8 w odpowiednim kolorze. Jest on dużo gorszy jakościowo, ale do takiego drobiazgu może być.
Będę podglądać :)