piątek, 6 czerwca 2008

Anemony rozpoczęcie



Wczoraj zrobiłam małe przygotowania do kolejnego kwiatka. Tak wygląda on w oryginale.



Z rozpędu postawiłam parę krzyżyków :).



Rano połaziłam troszkę po drzewie u sąsiadów i nazbierałam cale wiadro czereśni. Czereśnia jest bardzo wielka, jeszcze poniemiecka a jej owoce są pycha.



Wracając do hafciku to raczej dziś nie zrobię za wiele, ponieważ jadę do mojej przyszłej teściowej, a w sobotę robię maraton po sklepach w poszukiwaniu paru nowych ciuszków:).

4 komentarze:

Ania pisze...

Cudowny jest efekt tej lnianej muliny! Kusi mnie, aby rozpocząć jakiś obrazek nią, ale mam już tyle zaczętych robótek, ąe naprawdę nie wypada... :(

agagalas pisze...

Ja chciałam już wczoraj zacząć nowy przerywnik, ale mój Bartuś mnie zmobilizował do kontynuowania kwiatków. Szczerze powiem na lnie bardzo ciężko się haftuje. Wieczorami nie da się po prostu robić, ale efekt jest piękny i jemu te kwiatki się bardzo bardzo bardzo podobają :), więc kontynuuje serie

cinka26 pisze...

Ten kwiatek też ślicznie się prezentuje. Będzie prześliczny komplecik. Ja jeszce nie haftowałam muliną lnianą ani na lnie. Mam jeden zestaw z płótnem lnianym firmy DMC. Może nieglugo do niego usiądę?

nerula pisze...

Zapowiada się śliczny komplecik. Ten drugi kwiat też jest piękny. Powodzenia.