Drogie koleżanki przebarwienia puściły. Wczoraj użyłam wanisza troszkę puściło dziś powtórzyłam zabiegi i uważam, że uratowałam hafcik. Dokładny efekt zobaczę dopiero po wyschnięciu robótek.
Mam nauczkę na przyszłość aby kupować kanwę w sprawdzonych miejscach i przed robieniem na ciemnych materiałach najpierw je wyprać i sprawdzić jak się zachowają. Dziękuję Wam za otuchę i wsparcie, w końcu same wiecie najlepiej ile czasu i pracy trzeba włożyć w taką robótkę.
Na pocieszenie pojechałam wczoraj do Zielonej Góry na zakupy :). Kupiłam sobie malutki tamborek,

parę mulinek w tym dwie cieniowane,

oraz książki. Pierwsza z nich to "Tunele" autorstawa Rodericka Gordona i Briana Williamsa a druga to "Trzepot skrzydeł" Katarzyny Grocholi. Przeczytałam jej wszystkie książki, a każda następna jest lepsza od poprzedniej. Tę już prawie kończę i z czystym sumieniem mogę polecić :)

2 komentarze:
Lubię takie zakupki! Małe a cueszy! Też ostatnio kupiłam sobie mulinkę cieniowaną do biscornu :o)
Tak bardzo się cieszę , że udało Ci się uratować Twoje hafty.
Ja zawsze kupuję kanwę DMC , albo w "Hobby studio" , albo w sprawdzonych sklepach.
Pozdrawiam Cię serdecznie .
Prześlij komentarz